Pragnienie zmiany – utraty bądź  przybrania wagi często sprawia, że w naszej szafie znaleźć można ciuchy w które co prawda jeszcze nie możemy „wejść”, ale, zgodnie z planem, zrobimy to już wkrótce. Za duże, bądź za małe ubrania to częsty przypadek podskórnego pragnienia zmiany siebie na lepsze.

Chciałbym zaproponować Wam kilka rozwiązań tej sytuacji – począwszy od najbardziej radykalnego (zgodnego z duchem Marie Kondo), aż po trochę bardziej umiarkowane.

Ubrania w złym rozmiarze, które nie sprawiają radości – wyrzucić wszystkie od razu

W przypadku ubrań które są za małe i nie sprawiają radości, rozwiązanie jest proste – należy wyrzucić wszystko.

Nawet gdybyśmy zaczęli w nie „wchodzić”, to i tak nie sprawiałyby radości. Zamiast tego, lepiej pozbyć się ich zawczasu, a gdy osiągniemy upragnioną wagę – zakupić ubrania które będą sprawiały radość.

Posłużyć to może także jako dodatkowa motywacja dla utraty wagi. Sam obiecuję sobie, że po zakończeniu mojego 6miesięcznego wyzwania bez alkoholu i słodyczy, sprawię sobie nowe jeansy. Model i markę mam już upatrzone, jeszcze tylko 2 miesiące wytrwałości. ☺

Ubrania w złym rozmiarze, które sprawiają radość – 3 porady

Jeżeli po wstępnej selekcji pozostały nam za duże bądź za małe ubrania, musimy coś z nimi zrobić, gdy będą oczekiwały momentu osiągnięcia docelowego rozmiaru. Oczywiście, nie ma żadnej gwarancji, że to się stanie, więc aby dodatkowo się zmotywować, możemy skorzystać z trzech prostych zaleceń:

1. Zostawić w szafie tylko ubrania które będą pasować do naszego wymarzonego stylu życia

Jeżeli porządkowanie swojej przestrzeni rozpoczęliśmy od wizualizacji, to mamy już opracowaną wizję tego, jak chcemy aby wyglądało nasze życie. A, co za tym idzie, w co chcielibyśmy się ubierać po osiągnięciu wymarzonego rozmiaru. Jeżeli jeszcze nie przemyśleliśmy swojej wizji – warto już teraz poświęcić trochę czasu, aby to zrobić i pozostawić w szafie tylko to co będzie pasowało do lepszych nas. Posłuży to za dodatkową motywację aby zacisnąć zęby i odmówić sobie natychmiastowych przyjemności, odkładając na przyszłość nagrodę w postaci noszenia sprawiających radość ubrań.

2. Nie chować ubrań, ale mieć je na widoku w dobrze eksponowanym miejscu

Jeżeli już coś zostawiamy, najgorszą rzeczą którą można zrobić jest schowanie ubrań w głębi szafy, albo – o zgrozo – w piwnicy. Chowając ubrania niemal natychmiast zapomnimy, że je posiadamy, a co za tym idzie – odpadnie czynnik motywacyjny. Za duże bądź za małe ubrania przechowujmy w dobrze wyeksponowanym miejscu, aby za każdym razem gdy otwieramy szafę, przypominały nam o ostatecznym celu jakim jest perspektywa ich noszenia.

3. Pozostawić „rozsądną” liczbę rzeczy

Ostatnia rada jest zdroworozsądkowa, choć każdy rozumie ją inaczej. Dla mnie rozsądne będzie zostawienie bardzo małej ilości ubrań. Bądź co bądź, do niedawna posiadałem tylko jedną parę spodni. Dla mojej Drugiej Połówki zaś, rozsądne będzie kilkanaście sukienek podobnego typu. Ogranicza nas w zasadzie tylko zdrowy rozsądek i pojemność szafy, przy czym doradzałbym raczej aby nie wypełniać jej do maksymalnej objętości.

Ostatecznie, głównym czynnikiem pozostaje sprawianie radości – sedno metody KonMari. jeżeli nauczymy się tego kryterium, wybór będzie łatwiejszy.

Ubrania pełniące funkcję sentymentalną – ostrożnie!

Zostaje jeszcze funkcja ubrań, które posiadamy głównie (albo wyłącznie) ze względów sentymentalnych. W tym przypadku, nie traktowałbym ich w kategorii ubrań, ale przedmiotów sentymentalnych. Warto zostawić je na sam koniec procesu porządkowania mieszkania – dzięki temu, po zaliczeniu wszystkich poprzednich kategorii, nauczymy się odpowiedniego podejścia i lepiej wyczujemy, czy nasze ubrania sentymentalne sprawiają nam radość.

Radosnego porządkowania!

Photo by Leighann Renee on Unsplash