Reklamy skrojone pod upodobania i impulsywne zakupy online to nasza codzienność. Dziś pokażę Wam jak nie dać sobą manipulować i uniknąć szpiegowania.

Niemal każdy z nas korzysta w mniejszym lub większym stopniu z usług Facebooka i Google. Niewielu jednak wie, że nie są one darmowe. W zamian za dostęp do usług, korporacje zbierają dane na temat naszych zachowań, zdrowia, orientacji seksualnej, światopoglądu, itp.

A także: gustu. Pozwalając zbierać korporacjom dane na nasz temat, stajemy się łakomym kąskiem dla reklamodawców, którzy mogą precyzyjnie dotrzeć do nas ze swoim towarem.

Z jednej strony, jest to wygodne – nie musimy się wysilać. Facebook wie o istnieniu butów które zapragniemy kupić, zanim jeszcze sami o nich zamarzymy. ☺

Niestety, ma to swoje koszta:

  • impulsywne zakupy,
  • frustracja z powodu braku pieniędzy na wszystko co byśmy chcieli,
  • kupowanie w ciemno przedmiotów które i tak nie sprawią nam radości w dłuższej perspektywie.

Sama siła woli to za mało – algorytmy wielkich korporacji świetnie wiedzą jak nas zhakować (polecam ten artykuł po angielsku).

Dlatego chciałbym pokazać Wam kilka prostych metod którymi – przynajmniej częściowo – możemy obronić się przez byciem szpiegowanym i targetowaniem behawioralnym w sieci.

Podzieliłem je na kilka poziomów zaawansowania. Zaczniemy od paru kliknięć, które nie wymagają ani nakładów finansowych ani wiedzy komputerowej.

Poziom najbardziej podstawowy: wyłącz zgody marketingowe na Facebooku i Google

Nawet wielkie korporacje zobowiązane są – w ograniczonym zakresie – do respektowania naszej prywatności. Wyłącznie zgód marketingowych z pewnością w żaden sposób nie ograniczy szpiegowania, ale przynajmniej sprawi, że przestaniemy widzieć sprofilowane reklamy.

Google

Aby zmienić ustawienia reklam, zaloguj się na swoje konto Google, a następnie kliknij tutaj. Dodatkowo, polecam przejrzeć całą sekcję prywatności w naszym koncie Google. Można – między innymi – skasować (częściowo lub w całości) albo wyłączyć historię wyszukiwania Google i YouTube a także zrobić szybki przegląd ustawień.

Dzięki takiemu ustawianiu, reklamy przestaną być personalizowane

Polecam przejrzeć ustawienia prywatności krok po kroku

Facebook

Ustawienia reklam znaleźć można (oczywiście: po zalogowaniu) w tym miejscu. Osobiście usunąłem wszystkie dane o zainteresowaniach oraz zabroniłem Facebookowi aby wyświetlał reklamy bazujące na moich informacjach osobistych.

Każdemu polecam zajrzeć do tej sekcji aby przekonać się na własnej skórze ile ta amerykańska korporacja o nas wie.

Aby wyłączyć spersonalizowane reklamy, użyj tych przycisków

Poziom zaawansowany – zainstaluj dodatki do przeglądarki przeciwdziałające reklamom i szpiegowaniu

Instalacja dodatków (addonów/rozszerzeń/jakkolwiek je zwać) jest bardzo prosta. Robimy to przez oficjalny menedżer dodatków wbudowany już w przeglądarkę, ściągając dodatki z oficjalnego marketplace’u producenta.

Oto moje dwa ulubione dodatki:

Podstawa: uBlock Origin

Dodatek blokujący reklamy to dla mnie absolutna podstawa. Kiedyś był to AdBlock, potem Adblock Plus, a teraz uBlock Origin. Obojętnie który wybierzemy, zasada jest ta sama – dodatek blokuje wszystkie możliwe formy reklam: reklamy wideo na YouTube, reklamy tekstowe w Google, reklamy obrazkowe (bannery) na stronach internetowych…

W zasadzie nie potrafię już bez niego żyć. ☺

uBlocka ściągniemy tutaj: Firefox; Chrome; Opera; Edge.

Działanie Ublocka dla plotek.pl

Dodatkowo: Privacy Badger

Dodatek stworzone przez fundację EFF (Electronic Frontier Foundation) która działa na rzecz prywatności i bezpieczeństwa w Internecie. Blokuje ciasteczka (pliki cookies) oraz skrypty śledzące nas w sieci. Polecam zainstalować!

Privacy badger ściągniemy tutaj: Firefox; Chrome; Opera; Edge.

Działanie Privacy Badgera dla plotek.pl

Poziom najwyższy – łącz się z Internetem poprzez oprogramowanie VPN

Najwyższy poziom ochrony przed szpiegowaniem w sieci (zarówno przez reklamodawców jak i agencje rządowe), zapewni zastosowanie dwóch poprzednich kroków połączone z korzystaniem z oprogramowania VPN.

Po szczegóły odsyłam do Wikipedii, ale w skrócie: VPN to program który przekierowuje cały ruch z i do naszego komputera przez zaszyfrowany tunel. Jedno z wejść do takiego tunelu to nasz komputer, drugie – jakieś miejsce na świecie które obsługuje dany VPN (losowe lub wybrane przez nas).

Dzięki temu, że dane są zaszyfrowane – nie da się podejrzeć co przesyłamy oraz gdzie faktycznie znajduje się nasz komputer.

Używanie VPN, oprócz zapewnienia sobie prywatności, ma i inne zalety. Dzięki możliwości wybrania kraju z którym się łączymy, strony i serwisy internetowe identyfikują nasz komputer albo telefon tak jakby znajdywał się w innym kraju. Jeżeli kiedykolwiek trafiliście na blokadę regionalną która nie pozwoliła Wam obejrzeć / ściągnąć / przeczytać / zobaczyć czegoś, tylko dlatego, że łączycie się z terytorium Polski – VPN to jedno z rozwiązań tego problemu. ☺

Oczywiście, nie bez powodu jest to najwyższy poziom w moim poradniku. VPN to program który należy ściągnąć, zainstalować oraz skonfigurować. Dodatkowo, transfer plików jest wolniejszy niż zwykle – może to się wahać od praktycznie niezauważalnej różnicy, aż do bardzo utrudnionego przeglądania sieci.

Dużo zależy od jakości usługi – większość z nich ma przeważnie pakiety darmowe i płatne. Te drugie oczywiście są dużo lepsze (szybszy transfer i więcej krajów do wyboru), ale są dodatkowym kosztem. Czy warto? Trzeba sobie odpowiedzieć samemu.

Jeżeli miałbym coś rekomendować, to osobiście korzystam z ProtonVPN i bardzo sobie go chwalę. Posiada pakiet darmowy, więc nic nie szkodzi aby go przetestować.

ProtonVPN w akcji – łączę się z Warszawy mieszkając w Poznaniu

Blokowanie reklam – pomóżmy naszej sile woli! ☺

Co prawda od afery Cambridge Analityca minęło już pół roku i życie codzienne zdążyło wrócić na swoje stałe tory, ale nie warto ignorować kwestii szpiegowania przez media społecznościowe i strony internetowe. Wielkie korporacje – zwłaszcza Facebook i Google – zrobią wszystko aby wiedzieć o nas jak najwięcej. Czego przykładem jest choćby ten news z dzisiejszego ranka dotyczący Facebooka.

Oczywiście, jedynym najpewniejszym zabezpieczeniem się jest po prostu zarzucenie korzystania z social media. ☺ Sam wiem, że jest to trudne – wszakże do promocji Tokimeki używam Facebooka i Google.

Moim zdaniem, warto celować w złoty środek – korzystać, ale odpowiedzialnie i z głową.

W kontekście niepotrzebnych, impulsywnych zakupów, już samo ograniczenie wyświetlania kontekstowych, idealnie dostosowanych do nas reklam może przynieść wymierne korzyści dla naszego portfela. Ale, przede wszystkim – dla naszego najbliższego otoczenia.

Posiadanie tylko tych przedmiotów które sprawiają radość, to jeden z fundamentów metody KonMari. Zakupy online – wygodne, natychmiastowe i często impulsywne, często kończą się zagracaniem naszego mieszkania.

Czy warto iść na kompromis i w imię fajnej sukienki albo butów ryzykować transformację domu – naszej bezpiecznej przystani – w graciarnię? Odpowiedź na to pytanie zostawiam Wam, zachęcając abyście przyjrzeli się chociaż niektórym z rozwiązań z tego poradnika.

Radosnego tygodnia! ☺

Photo by Glen on Unsplash