Nie ważne, czy podróż trwała dzień czy miesiąc – rozpakowywanie bagażu to zawsze problem. Aby proces przebiegł szybko i sprawnie, mam dla Was kilka rad!

Podróże są męczące. Nawet jeśli je lubimy, po powrocie do domu myślimy raczej nad kąpielą albo relaksem, a nie nad rozpakowywaniem toreb.

A te, rzucone gdzieś w kąt, mają tendencję do leżenia tam o wiele dłużej niż tylko następnego dnia. ☺

Aby uniknąć frustracji, mam dla Was trzy proste rady których przestrzeganie sprawi, że rozpakowywanie bagażu będzie możliwie najmniej bolesne. Zapraszam!

1. Rozpakuj się od razu po powrocie do domu

To rada która brzmi dobrze w teorii, ale doskonale wiem, że w praktyce nie jest taka łatwa do zastosowania. Z własnego doświadczenia wiem, że po powrocie do domu pierwszą myślą jest prawdopodobnie raczej zamówienie pizzy i obejrzenie filmu niż rozpakowywanie bagaży. ☺

Jednakże, warto przemóc się i przyzwyczaić do faktu, że rozpakowywanie się to proces który warto wykonać od razu po zdjęciu butów. A, przynajmniej, tak szybko jak to możliwe.

Ubrania chcą wrócić na swoje miejsca dokładnie tak samo jak my. Nie każmy im czekać kolejnych dni (a w najgorszym przypadku – tygodni), aż wreszcie nabierzemy weny aby rozpakować torby.

A dobry sposób aby uniknąć „rozpakowywaniowej prokrastynacji” to:

2. Zaplanuj rozpakowywanie jeszcze przed powrotem

Nie jestem nadczłowiekiem (a szkoda!). Tak jak każdy, mam tendencję do odkładania. Jednakże, korzystając z nowoczesnych narzędzi typu Nozbe, innych planerów/kalendarzy, albo staromodnej kartki papieru, można wcześniej zaplanować proces rozpakowywania a potem się z niego rozliczyć. Choćby przed samym sobą.

Zaplanowanie ile czasu zajmie rozpakowywanie, „odczaruje” ten proces. Mając świadomość, że zwykle jest to około 45 minut, zaplanujmy sobie to zadanie na godzinę. Jeżeli będziemy w domu o 18, to czas do 19, albo nawet 19.30 poświęćmy tylko na rozpakowywanie bagażu.

Aby do tego kija dołożyć marchewkę – zaplanujmy też relaks! ☺ Aromatyczna kąpiel, odcinek serialu czy rozdział ulubionej książki. Dzięki temu, rozpakowywanie będzie się dobrze kojarzyć.

3. Z procesu rozpakowywania zrób okazję by spojrzeć na swoje ubrania pod kątem tego czy sprawiają radość

Ostatnia rada to mój faworyt. Jeżeli znacie już metodę sprzątania i porządkowania Marie Kondo (a jeśli jeszcze nie: możecie przeczytać o niej w tym wpisie), wiecie jak ważne jest posiadanie w domu tylko przedmiotów sprawiających radość.

Powrót z podróży to świetna okazja by zrobić mały maraton sprawdzania czy wasze przedmioty nadal sprawiają Wam radość. Odkładając je na swoje stałe miejsca, warto wziąć każdą rzecz do ręki i przez chwilę zastanowić się, jakie uczucia w Was wywołuje.

Czy mieliście okazję korzystać z niej podczas podróży?
Posiadacie ją tylko z przyzwyczajenia?
Czy jej posiadanie sprawia radość?

jeżeli z jakiegoś powodu dojdziecie do wniosku, że przedmiot nie sprawia radości, nie jest użyteczny, a Wasze mieszkanie będzie przyjemniejszym miejscem bez niego – być może nadszedł już czas się z nim pożegnać?

Radosnego podróżowania!

Photo by Glen on Harsh Jadav