Po miesiącu bez alkoholu i słodyczy

Czy słodycze sprawiają prawdziwą radość? W świecie z ultra-łatwym dostępem do cukru, warto zastanowić się, czy słodkości i alkohol aby na pewno nas cieszą. Mnie do takich rozważań skłoniło zaliczenie pierwszego z sześciu miesięcy wyzwania bez obu tych używek.

Otaczanie się tylko tym co sprawia radość to podstawa metody KonMari. Gruntowna zmiana stylu życia jest częstym rezultatem wprowadzenia tej zasady w życie. Mimo to, nawet mnie zaskoczyło, jak bardzo taki krok może wpłynąć na sfery życia inne niż sama przestrzeń fizyczna.

Jakie efekty odstawienia obu używek poczułem po pierwszym miesiącu?

1. Więcej energii. To oczywiście czysto subiektywne odczucie, ale z tygodnia na tydzień czuję się o wiele bardziej naładowany energią, mimo, że za oknem coraz zimniej i ciemniej. Pierwszy tydzień po odstawieniu był ciężki, ale od tego czasu każdego ranka jest mi łatwiej wstać z łóżka, nie czuję się sflaczały pod koniec dnia, a do tego częściej mam ochotę na uprawianie sportu. Dodatkowo, dzięki niepiciu alkoholu wieczorami, czuję, że szybciej zasypiam, a jakość snu się polepszyła.

2. Łatwiejsza utrata wagi i spłaszczający się brzuch. Żadne odkrycie, można by powiedzieć – każdy dietetyk doradzi ograniczenie tych dwóch substancji, jeśli chcemy efektywnie chudnąć. Mimo to, efekty odstawienia alkoholu i cukru w połączeniu ze zdrowym odżywianiem i aktywnością fizyczną okazały się zaskakujące, nawet gdy się ich spodziewałem. Na sam koniec wyzwania podzielę się z Wami dokładnymi statystykami (i być może zdjęciami przed/po, jeśli się odważę ☺), ale dość powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z postępów.

3. Duma ze swojej silnej woli. Pierwszy miesiąc nie był łatwy – w tym czasie miałem urodziny (słodkości ze zdjęcia to prezenty), wyjście z kolegami do pubu i kilka rodzinnych spotkań. Zawsze uważałem się za osobę która nie będzie miała żadnych problemów żeby nie zjeść ciastka do kawy, albo spędzić wieczór z pijącymi kolegami na trzeźwo. Jednak dopiero miesiąc abstynencji pokazał mi, jakie to trudne w kulturze, gdzie cukier i etanol są dostępne na wyciągnięcie ręki.

Moja rada: jeżeli planujecie podobne wyzwanie, lepiej wybrać miesiąc bez żadnych świąt i uroczystości. No, chyba, że naprawdę chcecie przetestować swoją siłę woli. ☺ Dodatkowo, dobrze od samego początku poinformować rodzinę i znajomych, że przez określony czas nie będzie jeść bądź pić konkretnych rzeczy. Działa to w dwie strony: oni nie będą czuć się urażeni, że gardzicie gościnnością, a Wam pomagać będzie siła publicznego zobowiązania.

Liczba „mandatów” 50zł za każde przyłapanie mnie ze słodkim lub piwem: 0.

Mimo trudności, jestem bardzo zadowolony z przebiegu wyzwania. Skoro wytrwałem 1 miesiąc, to czuję, że dam radę i 5 kolejnych. Po czterech tygodniach doszedłem do wniosku, że o ile na okazjonalne spożycie  alkoholu będzie miejsce w moim życiu, to do jedzenia słodyczy nie wrócę – nawet po zakończeniu wyzwania. Czy się uda, o tym przekonam się dopiero w czerwcu.

Trzymajcie kciuki!

2 myśli nt. „Po miesiącu bez alkoholu i słodyczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *