Marie Kondo KonMari Magia sprzątania Tokimeki książki

Rezultaty zastosowania metody KonMari – co mi dała? Cz. 2

Gdy czytacie te słowa – jestem już po szkoleniu KonMari. Gdy je piszę – jeszcze przed. Te kilka dni pomiędzy będzie czasem wzmożonej nauki i pracy, aby zostać konsultantem metody KonMari. W dzisiejszym wpisie kolejne rezultaty „festiwalu porządkowania” – jeden z nich to właśnie chęć zostania oficjalnym konsultantem.

Jest to kontynuacja zeszłotygodniowego wpisu, w którym opisywałem jak uporządkowanie swojej przestrzeni fizycznej pomogło mi zapanować nad przestrzenią mentalną. Dziś opowiem Wam o pozostałych pozytywnych zmianach których dokonałem od tego czas. Zapraszam!

Odkrycie w sobie radości z minimalizmu

Nigdy nie posiadałem wielu przedmiotów, nawet przed festiwalem sprzątania który urządziłem od razu po zapoznaniu się z metodą Marie Kondo. Przedmioty, które zgromadziłem i które zgodnie z metodą KonMari musiałem przeanalizować pod kątem tego czy sprawiają radość, okazały się wiele mówić na temat tego, jak wyobrażałem sobie siebie w przeszłości. Był to jednak obraz trochę zafałszowany i gdy uczciwie się mu przyjrzałem, doszedłem do wniosku, że większa część mojego dobytku nie sprawia mi radości.

Podążając po kolei zgodnie z  kategoriami, odkryłem, że posiadam sporo przedmiotów które mnie nie cieszą:

  • ubrania które do mnie nie pasowały – zarówno kolorystycznie, jak i rozmiarowo,
  • książki które kolekcjonowałem dla samego faktu posiadania kolekcji,
  • płyty z muzyką których rzadko słuchałem, gdyż te same albumy miałem w formie cyfrowej,
  • gitara na której nie nauczyłem się grać z powodu braku wytrwałości,
  • przedmioty kolekcjonerskie związane z ulubionymi serialami, które jedynie zbierały kurz.

Oczywiście, do dziś zdarza mi się wspomnieć i odrobinę zatęsknić za którymś z tych przedmiotów. Były one ze mną długi czas i pozbycie się ich (czy to sprzedaż książek, czy wrzucenie ubrań do pojemnika) nie zmieni tego, że sprawiły mi radość gdy je nabywałem. Mimo to, nie zatęskniłem za żadnym z nich na tyle, by zdecydować się kupić go ponownie.

Dziś, cieszy mnie minimalizm, który nie oznacza jednak, że nie mam nic. Książki, maskotki, komiksy i przedmioty użytkowe które posiadam, przechodzą regularne „testy na sprawianie radości”. Gdy czuję, że przestajemy do siebie pasować, dziękuję im i rozstajemy się. ☺

Chciałbym zaznaczyć jednak, że o ile odkrycie minimalizmu było tym, co ja osobiście odkryłem w sobie, to metoda KonMari nie jest minimalizmem i może się w niej odnaleźć absolutnie każdy, bez znaczenia ile posiada przedmiotów. Co jest ważne, to aby każdy z nich sprawiał radość. O tym, jak metoda KonMari odnosi się do minimalizmu możecie przeczytać w tym wpisie.

Nauka  nowych umiejętności

Uporządkowanie przestrzeni mentalnej odkryło, że jest w moim życiu miejsce na naukę. Podbudowany faktem, że udało mi się nauczyć porządkowania (a jak pisałem w jednym ze starszych wpisów, uważam, że jest to umiejętność której można się nauczyć), przez prawie 3 lata które minęły od tego czasu, nauczyłem się nowych rzeczy.

Oto kilka z nich:

  • Pływanie – przez rok z instruktorem, a teraz co tydzień na własną rękę.
  • Zdrowe żywienie – z pomocą dietetyka.
  • Taniec – z Lepszą Połówką i instruktorami.
  • Medytacja – wspomagając się książkami oraz aplikacjami.
  • A także, zwłaszcza w kontekście Tokimeki.pl…

Rozwój zawodowy – chęć dzielenia się metodą KonMari

Tokimeki.pl to projekt-pasja. Powstały z chęci dzielenia się pozytywnymi efektami zastosowania metody KonMari, które zauważyłem w swoim życiu. Tak jak pisałem tydzień temu, rezultaty  urządzenia festiwalu porządkowania okazały się dla mnie bardzo długofalowe. Na tyle, że zdecydowałem się poświęcić czas i pieniądze, aby docierać do jak największej liczby osób (prowadząc tego bloga) oraz być w tym profesjonalny i – być może – w przyszłości przekuć tę pasję w zawód, zostając oficjalnym certyfikowanym konsultantem metody KonMari.

Czy taki scenariusz napisze życie – to się okaże, mam nadzieję, że tak! ☺ W każdym razie, uporządkowanie swojej przestrzeni fizycznej i mentalnej przyniosło wyłącznie pozytywne efekty, których nie spodziewałem się, przystępując pierwszy raz do lektury Magii sprzątania.

Radosnego tygodnia i oby również Wam porządkowanie przynosiło zawsze radość!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *