2018 – plany: blogowe, osobiste, zawodowe

Styczeń już prawie za nami, najwyższy więc czas zmaterializować plany na 2018. Będą to dla mnie jedne z 12 najbardziej aktywnych miesięcy w życiu.

Jak to zwykle bywa z planami, zapewne nie uda się zrealizować ich wszystkich. Mimo to, długo nad nimi myślałem i postanowiłem pozostać tylko przy tych najbardziej realnych. Oczywiście, jest wiele projektów i idei które chciałbym zrealizować, ale doba ma tylko 24 godziny, a po odjęciu pracy na etacie i odrobiny snu, zostaje ich zaskakująco niewiele. ☺

Zacznijmy od przyszłość Tokimeki:

Projekt Tokimeki: oficjalne szkolenie KonMari + wyrobienie licencji oficjalnego konsultanta metody KonMari.

Jak dobrze wiecie, w kwietniu wybieram się do Londynu na oficjalne szkolenie KonMari Media, Inc., na którym uczynię pierwszy krok aby zostać oficjalnym konsultantem metody KonMari.

Zgodnie z harmonogramem, dalszymi będą:
– 30 godzin (10 sesji) praktyk z co najmniej 2 klientami.
– Zdanie egzaminu.
– Uzyskanie certyfikatu.

Droga jest długa, ale mamy dopiero styczeń – przede mną więc 11 aktywnych miesięcy, które wypełnione będą rozwojem osobistym oraz sesjami sprzątania. 30 godzin praktyk będę starał się wyrobić tak szybko jak to możliwe. Znalazłem już dwie kandydatki, które – wstępnie i niezobowiązująco – wyraziły chęć abym pomógł im uporządkować mieszkanie. Jeżeli okaże się, że to za mało, z pewnością będę szukał chętnych w gronie znajomych, na Facebooku i… tutaj. ☺

Blog – cotygodniowe wpisy co najmniej aż do uzyskania certyfikatu.

Chwaliłem się tym w podsumowaniu 2017, gdyż jest to mój osobisty powód do dumy – pomimo wspomnianej pracy na etacie i osobistych zobowiązań (o których za chwilę), udało mi się podtrzymać harmonogram cotygodniowych poniedziałkowych wpisów. Chciałbym kontynuować go co najmniej do momentu uzyskania certyfikatu. Potem – zobaczymy. Chciałbym móc obiecać sobie, że cotygodniowy wpis będzie zawsze, ale może się okazać, że ilość czasu potrzebna na sesje sprzątania zje ten przeznaczony na wpisy. Tak czy owak, nowe notki będą zawsze, mniej czy bardziej regularnie – Tokimeki powstało po to, aby dzielić się pasją metody KonMari, a nie ma do tego lepszego miejsca niż otwarta, darmowa treść na ogólnodostępnym blogu.

Ślub, wesele, podróż poślubna

Tak, tak – 2018 oznacza dla mnie zmianę stanu cywilnego. ☺ Do maja zajęty jestem intensywnymi przygotowaniami – każdy kto już wziął ślub wie jaka to karuzela wydatków, wrażeń i wyzwań (zarówno tych bardzo przyjemnych, jak i tych trochę mniej). Kto nie wziął, może uwierzyć na słowo – dzieje się. Nie chcę zanudzać Was szczegółami, które pewnie oprócz najbardziej zainteresowanych nikogo nie zaciekawią, ale w kontekście Tokimeki mam nadzieję, że uda się stworzyć kilka wpisów okołoślubnych. Okazja zdarza się tylko raz w życiu i jeżeli będzie ona dla mnie inspiracją do przemyśleń na tematy choćby luźno związane z metodą KonMari, porządkowaniem, organizacją, albo rozwojem osobistym, to na pewno podejmę je na łamach bloga.

Osobiste – postanowienia i wyzwania

Czym byłby styczeń bez noworocznych postanowień i planów? I choć jestem osobiście nieco cyniczny wobec idei, że nowy rok ma być zupełnie nowym początkiem (bo nie jest), to jednak jest coś kuszącego w traktowaniu tego momentu jako swego rodzaju nowego otwarcia.

  • Dotrwanie do końca wyzwania bez alkoholu i słodyczy. Co prawda rozpoczęło się ono jeszcze w 2017, ale wchodzi właśnie w kluczową fazę, by zakończyć się tuż przed ślubem. Podyktowane chęcią zmierzenia się z pokusami, testowaniem silnej woli i – prozaicznie – zrzuceniem kilku kilogramów. Ten ostatni cel już w zasadzie osiągnąłem (dokładnymi statystykami podzielę się z Wami w maju), ale zawsze może być lepiej i dobrze będzie mieć mały zapas „ujemnych kilogramów” gdy w maju będę musiał kosztować tort na weselu. ☺
  • Nauka tańca – w kontekście wesela: zarówno własnego, jak i imprez. Będę szczery: nigdy nie przepadałem za tańcem i zdecydowanie nie zostanę fanem. Ale cóż, własne wesele tuż za rogiem, a w perspektywie wiele różnorakich imprez podczas których dobrze byłoby umieć przynajmniej nie skompromitować się na parkiecie. Dzięki lekcjom które wzięliśmy do tego momentu, przestałem czuć się głupio, a wręcz zacząłem się momentami bawić (!) podczas niektórych obrotów i figur. Tancerzem nie zostanę, ale przynajmniej przechodzi mi awersja do tej aktywności.
  • Codzienna medytacja. Mam wrażenie, że medytacja to czynność, która jest obecnie traktowana tak, jak kilkanaście lat temu yoga. Jest coraz więcej osób które ją uprawiają, ale większości społeczeństwa kojarzy się z ogólnie pojętą wschodnią religijnością, dziwnymi rytuałami i odcinaniem się od rzeczywistości podczas siedzenia po turecku. Od początku roku wkręcam się w temat, wspomagając się literaturą oraz aplikacjami na telefon. Mój cel to przynajmniej 10 minut medytacji codziennie (czas ten chcę sukcesywnie wydłużać) a także wprowadzenie elementu uważności do każdego aspektu życia. Korzyści mentalne już odczuwam – jeżeli wytrwam, napiszę o tym więcej w przyszłości.

Oczywiście, jest też wiele innych celów które chciałbym zrealizować. O ile nie wykluczam, że uda się to zrobić w 2018 – zwłaszcza w jego drugiej połowie, która powinna być spokojniejsza niż pierwsze 6 miesięcy – wolę podejść do kwestii realistycznie. Doba ma w końcu tylko 24 godziny i w żaden sposób się tego nie zmieni. Chcę uniknąć niepotrzebnej frustracji – nie widzę powodu by wyznaczyć sobie nierealne cele, których nieuniknione niespełnienie mogłoby spowodować ogólny spadek produktywności i apatię. Zgodnie z ideą otaczania się tylko tym co sprawia radość, najpierw zrealizuję cele, które sprawią mi prawdziwą satysfakcję, a dopiero potem pomyślę o tych, które byłoby użyteczne, acz nie do końca radosne jak zdrowy tryb życia, medytacja i taniec.

Radosnego spełniania Waszych celów w 2018!

Zdjęcie z nagłówka.

Podziel się tym wpisem!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *